Dzien w naturalnych basenach termalnych, znajdujacych sie w jaskini! bardzo nam pomogl. Czujemy sie wypoczeci :-)
Zabawne sa wegierskie ceny. Przelicznik 100ft=1.45pln wywoluje usmiech na naszych twarzach, gdy dostajemy rachunek. Kolacja za kilka tysiecy.. dobre prawda? :-) Dobrze, ze forintow :-)
Wracajac do zielonego Krokodylka. Luz na krzyzaku niestety dal o sobie znac bardzo glosnym stukaniem. Cos wpada w wibracje.. Wlasnie siedzimy na kawie, a zielony siedzi w serwisie. Wlasciciel hotelu pomogl nam znalezc mechanika.
Jestesmy dobrej mysli.. aczkowiek jeszcze nie wiemy jak ta historia sie skonczy :-)
piątek, 28 września 2012
Wypoczelismy, co gorsze Krokodylek tez postanowil sie rozluznic..
środa, 26 września 2012
Nie wiem czy Rumunia nas kupila..
Ale Rumuni kupili nas na pewno. Biesiadowali z nami przez dwie noce. Gotowali dla nas, czestowali nas trunkami wlasnej roboty :-) Marius ze szczegolami przekazal mi przepis na rumunski gulasz, ktory wczoraj gotowal w naszym towarzystwie i ktorym zajadalismy sie do poznej nocy. Dowiedzielismy sie o Rumunii wielu rzeczy, ktorych nie ma w przewodnikach.. moglismy wymienic nasze spostrzezenia, opinie. Zle wrazenia, ktorych nabawilismy sie tuz po przekroczeniu poludniowej granicy, zatarly sie :-)
Ogromnym plusem Rumuni sa ceny. No i cena benzyny wreszcie byla porownywalna do polskiej :-)
Jestesmy juz na Wegrzech. Jutro planujemy caly dzien odpoczywac :-)
wtorek, 25 września 2012
Rumunia drugiego dnia wydaje sie duzo ladniejsza.
Mysle, ze moge napisac, ze Dawid wyspecjalizowal sie juz w nocnych odcinkach gorskich :-) Do Alba Iulia dotarlismy przed 23:00, do 3:00 nad ranem gawedzilismy przy grillu z Cotizo i Mariusem (naszymi gospodarzami). Dzisiaj odwiedzilismy mechanika, ktory stwierdzil, ze mamy super samochod i ze mamy kontynuowac jazde bez zadnych wymian. A dzwiek z prawego kola jest skutkiem uszkodzenia fabrycznego tarczy (co nie wplywa na jakosc hamowania, zeby nie bylo). Mechanik wykonal tez dla nas nowy mechanizm regulujacy siedzenie kierowcy. Jupi!
Potwierdzila sie nasza diagnoza. Zapach paliwa pochodzil z nieszczelnego polaczenia weza odprowadzania par paliwa do wlewu paliwa. Zostal juz sklejony... Poxipolem :-)
Jestesmy juz zmeczeni tempem naszej podrozy. Planujemy wprowadzic kilka zmian do trasy. Rezygnujemy z Lwowa. Jeden dzien na zwiedzenie tego miasta tak jakbysmy chcieli to bedzie za malo. A robic cos tylko dla odhaczenia punktu trasy.. mija sie dla nas z celem. Planujemy odpoczynek w basenach termalnych, jeszcze nie zdecydowalismy czy na Wegrzech czy na Slowacji, ale taki wolny dzien nam sie przyda.
Marius gotuje dla nas dzisiaj prawdziwy rumunski gulasz :-)
Do napisania :-)
poniedziałek, 24 września 2012
Kto mowil, ze Albania jest dzika?
Ten powinien przejechac sie do Rumunii. Na samej granicy skroili nas z 43 euro. 35 euro za prom, bo na granicy z Bulgaria plynie rzeka plus 8 euro za jakies oplaty drogowe. Pierwsze 70 km nie wroza dobrze temu kraju w naszych oczach. Zobaczymy co bedzie dalej. Poki co garstka zdjec z Bulgarii, z Krokodyla i z granicy.
Pozdrawiamy
Notka techniczna dla Brata Mateusza.
Zeby nie bylo ze jest tylko pieknie, co? ;-)
To moze najpierw pozytywy :
Silnik potwierdzil swoj znakomity stan. Pomimo wysilkowych etapow gorskich oraz szybkich przelotow autostradowych skonsumowal na przestrzeni tych juz dobrze ponad 4000km okolo 200ml oleju. Na autostradach bez problemu utrzymywalismy predkosci 120-130km/h (Dima rajdowiec :-) Zawieszenie rowniez jest bezproblemowe - auto trzyma sie dobrze na szosie rowniez przy duzych predkosciach.
Z minusow:
Na poczatku smierdzielimy olejem ktory wyciekl ze skrzyni jeszcze przed wyjazdem - mechanicy uszczelnili skrzynie ale jej nie umyli. Teraz juz nic nie czuc :-)
Przy pelnym zbiorniku jadac pod gorke czuc opary paliwa :-) Spokojnie, wycieku nigdzie nie widac, to pewnie opary w ukladzie odprowadzania par paliwa.
Pekl drut laczacy blokady fotela kierowcy - musimy uzywac srubokreta do przesuwania fotela. Prowadzimy auto parami: Dawid z Dima i ja z Dagmara, co zaoszczedza czas przy zmianie kierowcow:-)
Przy pewnych predkosciach cos wpada w wibracje i sie tlucze - najprawdopodbniej tlumik. Jak go sprawdzamy na postojach, to ,,siedzi'' w gumach, wiec niby wszystko ok.
I teraz najgorsze - buczy prawa przednia piasta. Spokojnie, na razie tylko buczy. Caly czas jedziemy. Kupilismy od dwoch zlomblowych ekip dwa komplety lozysk na przod (prawy i lewy), w Rumuni juz mamy umowionego mechanika.
Wiecej ,,grzeszkow'' Krokodyla nie pamietam. Zatem Bracie Mateuszu, jak dotad wszytko w klasie. Spalania nie liczylismy bo czesto tankowalismy po 20l w oczekiwaniu na tansza stacje.
niedziela, 23 września 2012
Bulgaria. Samokov. Lozko. I WiFi w pokoju. Jupi!
Bylismy sprytni i zabukowalismy sobie dzisiejszy bulgarski nocleg jeszcze z Grecji przez portal booking.com Za te wszystkie (wymienione w tytule) wygody (dodam jeszcze, ze sniadanie jest w cenie i mamy dwa dwuosobowe pokoje, kazdy z wlasna lazienka) placimy tylko 6euro wiecej niz za nocleg w namiotach na polu kampingowym.
Skoro mam WiFi z lozka to musze nadrobic zaleglosci :-)
Podczas naszego pobytu w Atenach, nocowalismy w Rafinie (Rafina). W wolnym dniu poza plaza i morzem postanowilismy zwiedzic Rafine, zobaczyc port, zrobic zakupy. Ja marzylam o tym zeby sobie troche pogotowac. Okazalo sie, ze niedaleko portu znajduje sie Lidl :-) Ruszylismy wiec ochoczo w jego kierunku, zrobilismy zakupy, udalismy sie do kasy, a tam kasjerka podaje nam kwote, placimy karta, prosi o dowod osobisty. Tlumaczy nam, ze to taki wymog. Mysle sobie ,,dobra jestem, tak duzo zrozumialam z tego greckiego'' I dociera do mnie oczywista oczywistosc, turlam sie ze smiechu z samej siebie, bo kasjerka jest Polka :-) :-) Nie mielismy duzo czasu, nasza rodaczka byla w pracy ale zdazylismy wymienic kilka zdan :-) Bardzo mila niespodzianka :-)
Wczoraj meldowalismy sie z Thessalonik, dzisiaj je zwiedzalismy :-) Zaczelismy od kawy w Starbucks, a pozniej zanurzylismy sie w zakatki miasta. Chodzil za nami seafood. Mijalismy dziesiatki knajpek. Wrocilismy do jednej, schowanej pomiedzy (dzisiaj nieczynnym) targiem rybnym, a jedna z przelotowych uliczek. W knajpce sami lokalesi, widac, ze wogole nie przypominala lokalu przygotowanego pod turystow. Ale Dima wiedzial czego chce i nie zamierzal zmieniac zdania. Szybko ruszyl do jednego z wolnych stolikow. I to byl swietny wybor. Szef lokalu byl znakomity, szybko znalezlismy wspolny jezyk. A jedzenie.. ach jedzenie bylo cudowne. Zostalismy zaproszeni do kuchni, zebysmy przekonali sie o swiezosci potraw i dokonali wyboru. Na stol ruszyly salatka horta, smazone roladki, ser w baklazanie, grillowane sardynki, inna grillowana ryba, ktorej nazwy nie pamietamy, malze i Dima chyba zamowil kalmara? Zapytam jutro. My z Daga skusilysmy sie jeszcze na lampke wina, Dawid zamowil kawe.. I na nasz stol w prezencie od restauracji wjechal deser :-) baklava, ciasto budyniowe, rodzynki w syropie I do tego jeszcze lody. I niech mi ktos powie, ze Grecy nie daja dobrze zjesc :-)
Ruszylismy w dalsza droge.
Na granicy tez bylo zabawnie, poniewaz bulgarski celnik postanowil zapytac Dime, jaka ma wize w paszporcie i zdziwil sie bardzo gdy okazalo sie ze Rosjanin podrozujacy z trojka Polakow ma finska wize. ,,Polska na lewo'' uslyszelismy :-) Zeskanowal, uwierzyl i puscil nas w dalsza podroz :-)
Do napisania. Jutro przed nami dluuugi dzien.
sobota, 22 września 2012
Meldujemy sie z Thessalonikow.
Jak uprzedzalismy tak zrobilismy. Wczoraj bawilismy prawie caly dzien nad morzem. Odpoczynek od planu (Eat. Sleep. Krokodyl.) byl nam bardzo potrzebny. Na nasz kemping (w wiekszosci z przypadku, jedna ekipe namowilismy) zjechalo sie kilka kolejnych zalog Zlombolowych, z ktorymi wymienilismy wraznia.
Dzisiaj udalismy sie do Aten. Zatloczonych, glosnych, ale i urokliwych. Zalujemy, ze mielsmy tak malo czasu na zwiedzanie miasta (przydaly by sie dobre 2 tygodnie). Punkt obowiazkowy: Akropol zaliczony. To niesamowity punkt widokowy, z ktorego obejrzelismy cale miasto.
Jak widzicie przyspieszylismy o jeden dzien. W Rumuni (Alba Iulia) zatrzymujemy sie u kolegi Dagmary, w zwiazku z czym chcilibysmy z nim spedzic troche czasu.
Na zakonczenie uwaga praktyczna: w Grecji jest strasznie drogie paliwo. Za punkt honoru postawilismy sobie nie tankowac paliwa za wiecei jak 1,8euro/litr. Dzisiaj mijalismy stacje Shell ze stawka: 1,998euro/litr. Powariowali (to ponad 8 zlotych)!
A na jednym ze zdjec wklejam Wam popularny w Grecji mrozony jogurt, tutaj z malinami I pistacjami.
Pozdrawiamy i do napisania.