niedziela, 1 stycznia 2017

Cel Złombola 2017 ogłoszony

Jest ciekawie. Ostatnie wpisy to nasza podróż do Bretanii. Nie wiem ile pamiętacie z tego co naskrobaliśmy w poprzednich postach ale to taki region Francji, który mocno manifestuje swoją odrębność. A teraz spójrzcie na mapę. Bretania leży nad zatoką Baskijską, od jej północy. No to szybki rzut oka przez zatokę na południe i trafiamy do... kraju Basków, od którego nazwa zatoki pochodzi. Co ciekawe regionu, który bardzo mocno bo militarnie (tudzież terrorystycznie) manifestował swoja odrębność od Hiszpanii. Tematy polityczne na razie zostawmy. W każdym razie to kolejny europejski region który walczy o przetrwanie swojej kultury. A teraz jedzie tam Złombol. Czyli to już dwa silne argumenty żeby zaplanować wakacje własnie tam. Szczególnie, że można odwiedzić jeszcze jeden ciekawy region - Galicję. A w drodze powrotnej... no nie wszystko na raz.

W każdym razie - na dzień dzisiejszy wszystko mówi nam żeby kolejny raz powalczyć, przygotować jakiś komunistyczne koromysło do trasy i ruszyć na wyprawę. Czy damy radę? Czas pokaże. Lub pokarze :)

Organizatorzy podali dwie oficjalne trasy - Północną i Południową

P.S. Od razu informuję, że Lublin 3 nie jest dopuszczony regulaminem więc Shrek do Hiszpanii nie pojedzie na pewno.

czwartek, 3 września 2015

Krokodyle wylądowały

No to jesteśmy w PL. Teraz tylko ogarnięcie powyprawowe - pranie i tym podobne no i powrót do rzeczywistości. Bretoński wiatr przewietrzył nam głowy więc mamy nadzieję na nowe spojrzenie na stare sprawy ;)

No to jeszcze anagdotka, żeby wyjść poza schemat ogłoszenia parafialnego.

Po zaokrętowaniu się w porcie Paris Bauvais na statek powietrzny typ Airbus A320 latający pod banderą Wizzaira miała miejsce ciekawa sytuacja. Okazało się, że pasażerowie mający wykupione miejsca w rzędach 12 i 13 nie zjawili się. Tak się składa, że miejsca pod oknami w tych rządach muszą być obsadzone gdyż znajdują się przy drzwiach awaryjnych. A drzwi te mają to do siebie, że w razie konieczności należy je otworzyć ręcznie. 'Otworzyć' to w sumie nie jest właściwe określenie gdyż należy je usunąć. I wyrzucić na zewnątrz. Obowiązek ten spoczywa na osobach siedzących przy tych drzwiach. W związku z tym, rozpoczęło się poszukiwanie chętnych na obsadzenie tych miejsc.
Propozycja ze strony stewarda padła również w naszym kierunku. Zgodziliśmy się praktycznie bez namysłu. Chodziło nie tylko o możliwość zostania bohaterami ratującymi pasażerów lecz również o to, że odległości pomiędzy siedzeniami w tych rzędach są większe co daje szansę na rozprostowanie nóg. No dobrze, bardziej chodziło o to mi, bo Anka mieści się bez problemu na standardowym miejscu ;) Zatem czystym przypadkiem otrzymaliśmy darmowe podwyższenie komfortu. Lot przebiegł bez większych ekscesów, bohaterami na całe szczęście zostawać nie musieliśmy.

P.S. Zmieniliśmy też nagłówek bloga - na telefonie wyglądał poprawnie więc dla nas było OK, ale jak zobaczyliśmy go na komputerze...


wtorek, 1 września 2015

Południowa część Rennes.

Pewnie myślicie 'Jak to?' A ja odpowiem, że jak dotąd wszystko idzie zgodnie z planem. Zameldowaliśmy się w Rennes, co znaczy, że już za chwileczkę już za momencik ruszymy w kierunku domu. Z jednej strony żal wyjeżdżać mimo, że tak wiele wspomnień zostanie pod powiekami, z drugiej po tym maratonie przyda nam się krótki odpoczynek przed powrotem do codzienności.

Wy jeszcze o tym nie wiecie ale po Bretanii przemieszczaliśmy się Pszczołą. Mimo, że serce ciagnęło do Fiata 500, rozum wybrał Lancię Y, to na miejscu w wypożyczalni dostaliśmy Citroëna C3 z panoramicznym dachem :-D I było superowo :-) Zrobiliśmy nią prawie 1500km. Ile zrobiliśmy na piechotę? Boję się liczyć, ale gdyby nie to, to byłyby to pierwsze wakacje, z których wrócilibyśmy utyci :-D

A co dziś jedliśmy w Bombaju, yyy znaczy się w Rennes? Dużo dobrego indyjskiego jedzenia. Na foto,jak widać, załapały się tylko w połowie zjedzone samosy ;-)

PS. A w drodze powrotnej do hotelu trafiliśmy na Peugeot 203

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Quiberon - taki francuski Hel

Niestety, miasteczko bardzo mocno nastawione na turystów. I to widać, dlatego szybko z niego uciekliśmy ;-)

Dzisiaj odwiedziliśmy też Carnac - symbol prehistorii na miarę brytyjskiego Stonehenge. Nazwa miejscowości pochodzi od celtyckiego słowa karn, oznaczającego kamień. Na aleję menhirów Alignements du Menec sprzed 3 tysięcy lat, jak podaje przewodnik Michelin, składa się 1099 kamienii ustawionych w 11 rzędach. Ciagną się one przez ponad kilometr.. robią wrażenie mimo, że dla własnego bezpieczeństwa są ogrodzone. Nie bolało nas to ponieważ menhirów jest tu wszędzie pełno, nawet w wioseczce, w której się zatrzymaliśmy. Jest ich mniej ale są większe, ogólnie dostępne i na mnie osobiście zrobiły większe wrażenie.

Na otrzymanej w Carnac mapie miasteczka i okolicy Dawid odkrył wioseczkę poławiaczy ostryg, ruszyliśmy tam czym prędzej na przepyszny fast food. Nie ma to jak świeżo złowione ostrygi podane na styropianowym talerzu wyłożonym algami i skropione sokiem z cytryny.. Boskie! I prosto od 'producenta' :-)

Jadąc dalej znaleźliśmy mehari na sprzedaż! Całkiem ładne :-) Łukasz dzwoń. W tej lokalizacji zostajemy do jutra więc masz jeszcze trochę czasu ;-)

niedziela, 30 sierpnia 2015

Meldujemy się z Erdeven.

Dojechaliśmy i mamy internet ;-)
Na miejscu przywitało nad Słońce w związku z czym zaraz po zjedzeniu kolejnych super galetów i super crepów ruszyliśmy najpierw obejrzeć okoliczne menhiry, a zaraz po tym na karmelowego eklerka i na plażę. Wybyczyliśmy się trochę :-) Było nam to potrzebne bo już powoli dopada nas zmęczenie. Z jednej strony, bo plan jak zwykle ułożyliśmy sobie bardzo intensywny, a z drugiej bo chcemy wycisnąć z tej wyprawy tyle ile się da. Każdą wolną chwilę zamieniamy na kolejny klif, port czy menhira.. :-)

Crozon All in One

Na półwyspie Crozon znaleźć można praktycznie wszystko! Menhiry, 70-metrowe klify, latarnie morskie, bunkry, cmentarzysko statków, a nawet dwa cmentarzyska, forty, porty, plaże, pomniki, mosty, jaskinie.. czego dusza zapragnie i tak sobie jeździliśmy i zwiedzaliśmy.

A po drodze na przyladek trafiliśmy w miejscowości Faou na spocik aut uczestniczących w rajdzie samochodów zabytkowych. Uczestniczyły w nim auta głównie pochodzenia francuskiego i angielskiego ale znalazło się kilku przedstawicieli motoryzacji niemieckiej. Zobaczcie sami!

Na obiad bretoński Fast Food ;-) a na słodko jakaś francuska tartaletka :-P ;-) 

Pogoda iście bretońska, słońce na niebie pojawia się tu po 19:00 :-) 

Dzisiaj zmieniamy lokalizację i tym razem możemy nie mieć dostępu do internetu, o czym przekonamy się na miejscu. Wyjeżdżamy zaraz po śniadaniu.

piątek, 28 sierpnia 2015

Na Koniec Świata i z powrotem.

Dzisiaj byliśmy na końcu świata i wróciliśmy :-) Wyspa Ouessant poraża pięknem przyrody i spokojem.. :-)

Skoro jest zapotrzebowanie na żelazo to postanowiłem dzisiaj zrobić przyjemność Łukaszowi i przy okazji pobytu na Ouessant złapałem kilka jaktajmerow. Wyspy to specyficzne ekosystemy motoryzacyjne. Zazwyczaj coś co na wyspę wpłynie zostaje na niej do swojej śmierci. Śmierci w skutek eksploatacji ma się rozumieć. Często bezlitosnej eksploatacji 'na robocie'. Wrzucamy kilka fotek żelaza z końca świata. Modeli nie podaję bo przecież znaffffcy wiedzą o co chodzi.

P.S. Widujemy w BZH zadziwiająco dużo R4. Więcej niż R5. To musi być twarde żelazo. Trzeba mu się przyjrzeć!

A póki co pozdrawiamy z The Dubliners.
It's Guinness time ;-)